AMF Fundacja Nasza Droga

Rok 2019-2020
fundacyjny rok dotykania Wszechświata

Kamienie milowe naszej drogi...

Rok 2014 lipiec

Śladami rozważnych i romantycznych

W dniach 15 – 21 lipca Fundacja AMF była w Wielkopolsce. Historia najdawniejsza – początków państwa, Kościoła i zjednoczonej  Europy,  trudne  czasy zaborów oraz najnowsza splotły się razem. Tu zrodziła się idea pracy organicznej, tu spotykały  się drogi Mickiewicza i wielkopolskich działaczy społecznych. Można by nazwać to podwalinami państwa obywatelskiego.  Organicznicy o gorących romantycznych sercach i pragmatycznym rozumie potrafili odnaleźć mimo licznych utrudnień swą własną drogę wolności w doskonaleniu siebie i pracy dla dobra innych. Piękne zabytki, urokliwe miejsca, a przede wszystkim spotkania ze współczesnymi społecznikami lokalnymi, którzy chcą i potrafią  działać staną się inspiracją do tematyki nowego roku fundacyjnego, bo tam gdzie jest granica, jest też i droga…

 

Poczytaj wrażenia uczestników wyprawy!

 

Pierwszego dnia naszej podróży, zarówno duchowej, jak i fizycznej udaliśmy się z Ostrowi Mazowieckiej do Wrześni. Jest to miasteczko podobne do naszego, choć posiada trochę większą liczbę mieszkańców - 28 tysięcy. W tej podpoznańskiej miejscowości odwiedziliśmy Muzeum Dzieci Wrzesińskich. Pan, który oprowadzał nas po budynku, krok po kroku opowiedział nam historię tych małych organiczników. Dzieci wrzesińskie, które uczyły się w szkole, gdzie obecnie jest umieszczone muzeum, sprzeciwiły się zaborcy pruskiemu i nie chciały uczyć się w języku niemieckim. Zarówno je, jak i ich rodziców za sprzeciwy spotkały liczne represje. Historia ta pokazała nam, że Wielkopolska w okresie zaborów to teren pracy organicznej nie tyko tych dużych, ale również tych mniejszych.

 Dariusz Goliński

Po południu dojechaliśmy do Poznania i po krótkim spacerze po Cesarskiej Dzielnicy, gdzie obejrzeliśmy gmach Uniwersytetu, Plac Mickiewicza, pomnik wieszcza i Poznańskiego Czerwca 1956 spędziliśmy czas na Wydziale Filologii Polskiej w Salonie pod Kopułą wysłuchaliśmy ciekawej prelekcji historyka prof. dra hab. Przemysława Matusika, który przedstawił nam patent na sukces wielkopolskich organiczników. 

Drugi dzień zaczął się w najstarszej części Poznania – pod katedra, gdzie sensacyjnymi odkryciami podzielił się archeolog Andrzej Sikorski. Nie tylko mówił o niezwykłych wykopanych przedmiotach z pałacu księżnej Dąbrówki, ale nawet przyniósł kilka bezcennych eksponatów. Historii można było dotknąć!  Zwiedziliśmy katedrę z podziemiami i piękną Złotą Kaplicę – nekropolię Piastów, a później udaliśmy się do najnowszego multimedialnego muzeum historii tzw. Bramy Poznania Ichot. Spacer na Starówce zaczęliśmy od tradycyjnych koziołków o dwunastej w południe, a w barokowej Farze wysłuchaliśmy koncertu na słynnych organach Ladegasta.  Chwile ciszy w zgiełku miasta znaleźliśmy podczas mszy w Kościele Franciszkanów przed Obrazem Pani Poznania w Cudy Wielmożnej. Kazanie wygłosił zaprzyjaźniony z Fundacją ks. prof. dr hab. Jan Kanty Pytel. Po południu przeszliśmy najważniejszymi miejscami związanymi z upamiętnieniem wielkopolskich organiczników: Karola Marcinkowskiego, Hipolita Cegielskiego, ks. Piotra Wawrzyniaka, rodu Raczyńskich i Działyńskich. Idee romantycznych i rozważnych poczynań organiczników ilustrują dwie maksymy: „Praca zwycięża wszystko” oraz napis z frontonu Teatru Polskiego „Naród sobie”.  W Muzeum J. J Kraszewskiego mieliśmy niezwykle spotkanie z p. Inż.  Mieczysławem Formanowiczem, który opowiedział nam o księdzu społeczniku, patriocie i humaniście – Leonie Formanowiczu. Dzięki swym pasjom i pracy nad ich doskonaleniem siebie osiągnął wiele. Zawsze potrafił skutecznie działać dla innych. Kolejne spotkanie było z prof. Mikołajem Jazdonem i dwiema autorkami filmów dokumentalnych: p. Różą Wojtą i Dorotą Latour. Pokazały nam swój film o maleńkim miasteczku Drezdenku „Taka Niespokojność” , w którym starały się szukać mieszkańców  z niebanalną historią lub pasją. Podzieliły  się swoim przepisem na dobry film:  trzeba lubić ludzi. Na koniec dnia przy zapadającym zmroku czekała nas noc na Zamku Cesarskim – zwiedzanie i podziwianie pomysłowych sposobów na artystyczne zagospodarowanie tak wielkich przestrzeni.

EK

Trzeci dzień naszej wycieczki rozpoczął się wizytą w dworku i izbie pamięci Jana Henryka Dąbrowskiego w Winnej Górze. Pani przewodnik przybliżyła nam historię generała. Dzięki informacjom, które zostały nam przekazane na temat życia Dąbrowskiego, lepiej zrozumieliśmy słowa hymnu. W drodze do Pyzdr zatrzymaliśmy się w Borzykowie, gdzie zobaczyliśmy prusko - rosyjskie przejście graniczne z okresu zaborów. Wywołało to w nas chwilę zadumy oraz refleksji nad ciężkim losem ludzi, którzy nagle zostali rozdzieleni. Następnie ruszyliśmy w drogę na spotkanie z pasjonatami i społecznikami: państwem Kowalskimi. Pani Wiesia opowiedziała nam o Fundacji, którą wraz z mężem założyła 18 lat temu. Przybliżyła nam, na czym polega prowadzona przez nich działalność oraz ukazała nam piękno swojej miejscowości i okolic w formie prezentacji multimedialnej. Dowiedzieliśmy się, że państwo Kowalscy są wspaniałymi ludźmi, którzy pomagają młodym, uzdolnionym osobom mającym trudną sytuację materialną. Kolejnym punktem naszej wycieczki było muzeum Adama Mickiewicza w Śmiełowie. Widzieliśmy jego tymczasowe miejsce zamieszkania oraz XIX-wieczne meble, które się tam znajdowały. W tym miejscu zostały nam przybliżone informacje na temat pobytu poety w Poznaniu oraz wiele innych ciekawostek. Po wyjściu z muzeum naszym zadaniem, ktore przygotowal p. dr Elżbieta Lijewska z UAM  było odszukanie pewnego skarbu, który znajdował się w ogrodzie, na którego terenie znajdowało się muzeum. Był to rękopis Adama Mickiewicza, który musieliśmy odczytać. Na zakończenie dnia udaliśmy się do Dębna na spotkanie z księdzem Jackiem Tosiem. Opowiedział nam on historię gotyckiego kościoła Wniebowzięcia NMP. Dowiedzieliśmy się również, że ksiądz zajmuję się pomaganiem porzuconym zwierzętom, opiekuje się osobami  bezdomnymi i pasjonuje malarstwem, a następnie mogliśmy obejrzeć jego dzieła. Podsumowując, trzeci dzień był pełen wrażeń. Dowiedzieliśmy się wielu ciekawych rzeczy. Wieczorem, wszyscy udaliśmy się na nocleg do Puszczykowa i zmęczeni poszliśmy spać, abyśmy wstali wypoczęci i rozpoczęli kolejny dzień pełni energii.

 Karolina Piórkowska, Ania Flak, Justyna Selwon

Czwarty dzień naszej pielgrzymki rozpoczęliśmy wizytą w Turwi, gdzie zwiedzaliśmy pałac oraz piękną neogotycką kaplicę Państwa Chłapowskich. Oprowadzająca nas p. Sylwia Sobotka w bardzo ciekawy sposób przybliżyła nam historie tej barokowej budowli, ale także postać jej gospodarza - Dezyderego Chłapowskiego. Wielu ludziom kojarzy się on wyłącznie z działalnością wojskową, najpierw u boku Napoleona, a potem w powstaniu listopadowym. Jednak warto wspomnieć o jego zaangażowaniu w wielkopolską pracę organiczną oraz współpracy z Karolem Marcinkowskim. Gospodarstwo rolne, które prowadził, stało się jednym z najnowocześniejszych i najbardziej wydajnych w całym zaborze pruskim. Wprowadził on m.in. płodozmian zamiast trójpolówki, używał żelaznego pługa oraz siał wzbogacającą glebę koniczynę. Ponadto Chłapowski został zapamiętany jako kochający ojciec i głęboko wierzący katolik.

            Z Turwi udaliśmy się do położonego kilka kilometrów dalej Kopaszewa. Znajdujący się tam dwór w 1844r. został zakupiony przez generała Chłapowskiego dla swojego syna - Kazimierza. Wewnątrz budynku mogliśmy oglądać ekspozycje dotyczące historii rolnictwa, jak również Adama Mickiewicza, który gościł tam kilkakrotnie między sierpniem 1831 a styczniem 1832. Legenda głosi, iż w Kopaszewie powstały fragmenty ,, Pana Tadeusza”. Z Kopaszewem związana była także Helena Modrzejewska - wybitna aktorka XIX wieku, a prywatnie żona Karola Chłapowskiego. Jej życiorys i dokonania przybliżył nam prof. Wiesław Ratajczak - znawca literatury XIX wieku.

            Wychodząc z pałacu mogliśmy podziwiać zniewalająco piękną i najdłuższą w Europie aleję platanową.

            Ostatnim przystankiem piątkowej wyprawy był klasztor Benedyktynów w Lubiniu. Spotkaliśmy się tam z Ojcem Karolem Meissnerem - przedstawicielem starszego, ale jakże bogatego w doświadczenia, pokolenia. Ojciec przybliżył nam historię św. Benedykta z Nursji oraz zabytkowego kościoła, w jakim się znaleźliśmy. Podzielił się z nami także swoimi przemyśleniami dotyczącymi ludzkiego życia, które, jak powiedział, powinniśmy ,,brać na serio”. Z szczególnym zainteresowaniem słuchaliśmy jego opowieści o człowieku, któremu wyznaczał w życiu konkretne cele np. zrobienie doktoratu, czy nauka pływania. Wynieśliśmy z tego spotkania również kilka benedyktyńskich rad m.in. ,, KAŻDEGO DNIA MÓDL SIĘ, PRACUJ I CZYTAJ”.

            Wczesnym wieczorem wróciliśmy do Puszczykowa, aby obejrzeć Muzeum Pracownię pisarza i podróżnika Arkadego Fiedlera oraz nacieszyć się atrakcjami ośrodka przed jego opuszczeniem.

Joanna Tyl

 

Podczas piątego dnia pielgrzymki po Wielkopolsce odwiedziliśmy Szreniawę, Kórnik i Pola Lednickie. W Szreniawie zwiedziliśmy Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego. W interesujący sposób pokazano tam, jak od dawnych czasów uprawiano ziemię w Polsce. Poznaliśmy wówczas postać wielkiego organicznika – Hipolita Cegielskiego. Na początku był on nauczycielem i humanistą. Z czasem stał się również twórcą zakładu produkującego przeróżne maszyny rolnicze. W muzeum mogliśmy je zobaczyć. Naszą szczególną uwagę zwróciły tzw. lokomobile, które są główną chlubą muzeum. Następnie udaliśmy się do Kórnika, w którym mogliśmy podziwiać gatunki drzew z wielu regionów świata zgromadzone w arboretum Polskiej Akademii Nauk. Jest ono jednym z najbogatszych w Europie. Rośnie tam ok. 3 tys. gatunków i odmian drzew oraz krzewów europejskich, japońskich, koreańskich i północnoamerykańskich. W Kórniku mieliśmy okazję zwiedzić również przepiękny pałac Działyńskich. Znajdują się tam m.in.: wnętrza w stylu angielskiego gotyku, pamiątki narodowe, broń, zbroje wschodnie i polskie, zabytkowe stylowe meble i trofea myśliwskie. Na uwagę zasługuje także biblioteka, w której umieszczono ponad 200 tys. najcenniejszych woluminów polskich książek i czasopism. Po opuszczeniu pałacu udaliśmy się na rejs statkiem po Jeziorze Kórnickim. Był to dla nas czas wytchnienia i relaksu. Pod koniec dnia udaliśmy się na miejsce spotkań młodzieży katolickiej, czyli na Pola Lednickie. Spotkaliśmy tam organizatora spotkań młodzieży – ojca Jana Górę, zwiedziliśmy domek świętego Jana Pawła II. Znajdowały się tam m.in.: buty papieża, jego sutanna i wiele przedmiotów osobistych. Następnie poszliśmy nad jezioro Lednica, gdzie mieliśmy okazję odnowić nasz chrzest święty. Według niektórych przekazów właśnie tam chrzest przyjął Mieszko I. Zdecydowanie był to dzień udany, który będziemy bardzo długo wspominać.

Ola Z.

Przedostatni dzień naszej pielgrzymki zaczęliśmy tradycyjnie od śniadania. Następnie udaliśmy się do położonego w pobliżu naszego miejsca zakwaterowania Muzeum Początków Państwa Polskiego. W bardzo przystępny i nowoczesny sposób została nam przybliżona geneza naszej Ojczyzny. Obejrzeliśmy filmy w technologii 3D z rekonstrukcjami różnych wydarzeń, które okraszone były fragmentami historycznych tekstów. Stawały się one bardziej zrozumiałe dzięki świetnie zmontowanym scenkom filmowym. Obejrzeliśmy również wiele eksponatów, takich jak oręż żołnierzy tamtych czasów, ale też przedmioty codziennego użytku. Wysłuchaliśmy też wiele ciekawostek za sprawą nieocenionego pana Erwina, naszego pilota pielgrzymki. Warto też zauważyć, że dawne dzieje Polski, które zgłębialiśmy w niesamowity sposób kontrastowały z nowoczesnym wystrojem tego muzeum, co było chyba zamierzonym efektem twórców tego gmachu.
Następnie wzięliśmy udział we Mszy Św. w świątyni kluczowej dla historii naszego kraju, czyli oczywiście w Archikatedrze Gnieźnieńskiej. W miejscu które jak dzieje Polski przechodziło liczne komplikacje i historyczne zawieruchy. Zwiedzanie Archikatedry zajęło nam naprawdę sporo czasu, zobaczyliśmy wiele niesamowicie interesujących kaplic i również słynne Drzwi Gnieźnieńskie. Weszliśmy również na taras widokowy w wieży Archikatedry. Aby tam się dostać musieliśmy pokonać aż 239 schodów.
Nawiedziliśmy również Kościół św. Trójcy, którego nazywa się również farnym, który fundowany był w II poł. XII w. Byliśmy też w kościołach związanych z zakonami: Kościół Wniebowzięcia NMP czyli franciszkański i Kościół św. Jana Chrzciciela powiązany z zakonem Bożogrobców.
Wstąpiliśmy również na Wzgórze Lecha, które według legendy było świadkiem wydarzeń związanych z początkiem polskiej państwowości.
Zwiedziliśmy po drodze do wszystkich tych miejsc sporą część przepięknego gnieźnieńskiego Starego Miasta, wspomnieć należy o gmachu gnieźnieńskiego sądu, które przed laty był areną słynnej rozprawy związanej ze strajkiem dzieci wrzesińskich.
Dostaliśmy również czas wolny na samodzielne delektowanie się urokiem starówki i po tym czasie wróciliśmy do naszego hotelu.

Adam Dąbrowski

Ostatni dzień rozpoczął się od mszy w Kościele w Modliszewku, z którym związany był przez lata ks. Leon Formanowicz. To właśnie jego imię nosi szkoła podstawowa w Modliszewku. Później przenieśliśmy się w czasie do prehistorycznych dziejów – osady Biskupin. Dzięki eskpozycji muzealnej i aranżacji grodu można było lepiej zrozumieć jak żyło się ludziom w dawnych czasach. Właśnie w Biskupinie akcję „Starej Baśni” umieścił J. J. Kraszewski, w którego muzeum byliśmy kilka dni wcześniej.

 

Wyjazd pokazał jak ważne jest sięganie do historii i tradycji, a przede wszystkim korzystanie z wzorców działania po to, by móc efektywnie odnaleźć się w teraźniejszości myśląc o przyszłości.
 

Wakacje czyli woda, kajaki i nowi znajomi

 Jak każdego roku najmłodsi stypendyści mieli okazję pojechać na obóz rekolekcyjno-wypoczynkowy organizowany przez ks. Włodzimierza Gałązkę – tzw. „rekolekcje na wodzie”. Odbyły się one od 12 do 26 lipca. Tego roku płynęliśmy Narwią.  Luksusy nie wchodziły w grę, jednak noclegi pod namiotami, prowizoryczne prysznice oraz utrudniony dostęp do ciepłej wody nie odstraszyły młodzieży.    

        Obóz był przenoszony zazwyczaj co dwa dni. Uczestnicy z wyłączeniem grupy odpowiedzialnej za porządek w miejscu pobytu przepływali kajakami do kolejnej miejscowości.
Dzień płynięcia rozpoczynał się pobudką o 6 rano. Zwijaliśmy namioty, po czym przychodził czas na śniadanie.  Po rozdaniu prowiantu byliśmy gotowi do rejsu, którego długość wahała się od 15 do niespełna 30 kilometrów. Pomimo dużego dystansu płynęło się niezwykle lekko i sprawnie, a pogoda zawsze dopisywała. Gdy dotarliśmy do celu, czekał nas dalszy transport do miejsca wyznaczonego na obozowisko (zazwyczaj był to plac pobliskiej szkoły).  Namioty same się nie rozkładają, więc pomimo zmęczenia przystępowaliśmy do ich rozbijania. Niedługo później przychodził czas na obiad. Po krótkiej przerwie poobiedniej  zaczynały się zajęcia.  W zależności od potrzeb były to zajęcia z tańca towarzyskiego, gry na bębnach, pisania ikon, śpiewu, sportu, teatru a także zajęcia formacyjne prowadzone przez siostry zakonne. Największym powodzeniem cieszyły się bębny. Gry na nich uczył nas rodowity Afrykanin. Wybijaniu rytmów zawsze towarzyszyły zabawa i uśmiechy na twarzach. Plan na kolejny dzień był zapełniony właśnie wyżej wymienionymi zajęciami.

Oczywiście warsztaty to nie wszystko, co działo się na kajakach. Każdego dnia wyznaczony był czas na mszę św., tzw. „pogodny wieczór”, Apel Jasnogórski oraz wspólne czytanie „Małego Księcia”. Ostatnie pięć dni naszego pobytu na kajakach upływały na przygotowaniach przedstawienia na podstawie książki Antoine’a de Saint Exupery’ego, które reżyserowała m.in. pani Olga Stokłosa. Odwiedził nas także Krzysztof „Diablo” Włodarczyk z trenerem Fiodorem Łapinem. Odpowiadał on na pytania zadawane przez uczestników obozu, a także opowiadał o początkach swojej bokserskiej kariery. Było to bardzo ciekawe doświadczenie.

Wyjazdy wakacyjne to przede wszystkim nowi znajomi. Pomimo tego, że wiele osób znało się już wcześniej, szybko zintegrowaliśmy się z resztą obozowiczów. Atmosfera była bardzo miła i przyjazna. Wspólne spędzanie czasu było najprzyjemniejszą częścią dnia. Cały czas utrzymujemy kontakt ze znajomymi z kajaków, z którymi bardzo się zżyliśmy.

            Wyjazd ten był świetną formą integracji i możliwością poznania rówieśników z Fundacji. Cieszę się, że miałam szansę w nim uczestniczyć.

                                                                                                          Anna Ryszewska