AMF Fundacja Nasza Droga

Rok 2019-2020
fundacyjny rok dotykania Wszechświata

Kamienie milowe naszej drogi...

Rok 2006 - luty

Dnia 3 lutego 2006 roku w Zespole Szkół Nr 2 odbyło się spotkanie poświęcone twórczości i nauce Jana Pawła II. W sali gimnastycznej zebrała się część uczniów i nauczycieli oraz dyrekcja. Odwiedzili nas również goście z Liceum Ogólnokształcącego.
Przygotowana została okolicznościowa dekoracja: portret Papieża i tytułowa strona ostatniej Jego książki.
 Spotkanie zostało zainicjowane przez Fundację AMF i miało na celu przybliżenie młodzieży tematu związanego z organizowanym przez Fundację konkursem, którego hasło przewodnie brzmi następująco: ,,W mroku jest tyle światła”.
 Do młodzieży przemawiał, znający bardzo dobrze twórczość Karola Wojtyły, ksiądz dr Roman Tkacz. Jest on znakomitym mówcą, potrafiącym doskonale dotrzeć do człowieka.
 Wykład był bardzo ciekawy i interesujący. Poruszony szczególnie został temat Eucharystii.
Uwaga słuchaczy została zwrócona również na fakt, że Jan Paweł II jako pierwszy papież przepraszał za grzechy Kościoła. Był to wspaniały czyn godzien dużego podziwu, uznania i przede wszystkim szacunku.
 Wykład urozmaicił poruszający montaż muzyczny.
Była to piękna lekcja, która przybliżyła nam życie i twórczość wielkiego człowieka i poety. Słuchaliśmy w skupieniu, a wykładowcę nagradzaliśmy brawami, zaś na zakończenie spotkania delegacja młodzieży serdecznie podziękowała Księdzu.
 Głos zabrała również pani dr Anna Formanowicz, która przypomniała o interdyscyplinarnym konkursie organizowanym przez Fundację.
Monika Lipka

Dnia 2 lutego grupa stypendystów uczestniczyła w mszy żałobnej za duszę zmarłego Ks. Jana Twardowskiego, a także wieczorze poetyckim.
 

„Tylko nieobecni są najbliżej.”
Cytat z wiersza Ks. Jana Twardowskim „O nieobecnych” nabrał dla nas szczególnego znaczenia 18 stycznia 2006 roku. Tego bowiem dnia całą Polskę i świat obiegła smutna informacja o śmierci księdza – poety. Był on najpop ularniejszym polskim poetą współczesnym, choć sam wielokrotnie powtarzał, że „Właściwie poetą nie jest, tylko pisze wiersze”. Kochali go, i nadal kochają, wszyscy, wierzący i niewierzący, pobożni i grzesznicy, dorośli i dzieci. Dla Fundacji AMF również był ważną postacią. Nieprzypadkowo od wierszy Ks. Jana Fundacja rozpoczęła cykl spotkań, mających na celu przybliżenie poezji największych twórców polskich. Jego wiersze mobilizowały ludzi do zatrzymania się na chwilę w miejscu i zastanowienia się nad sensem własnego życia. Można je również określić jako rękę podaną w geście pomocy w kierunku ludzi, którzy pragną szlachetnego życia i pokornej miłości. Mimo swojej bezsprzecznej popularności do końca został człowiekiem skromnym. O sobie pisał zawsze z wielką skromnością i pokorą: „Sam nic nie czyniłem dobrego, ani mniej, ani więcej, to tylko anioł rozdawał czasami przez moje ręce.”
W przeddzień pogrzebu zorganizowano w warszawskim Kościele Wizytek mszę świętą za duszę zmarłego, na którą przyszły tłumy ludzi. Wśród nich nie mogło zabraknąć przedstawicieli Fundacji AMF. Grupa stypendystów wraz z P. Anią Formanowicz uczestniczyła w mszy żałobnej, a także wieczorze poetyckim zorganizowanym tuż po niej.
Duszpasterz Środowisk Twórczych ksiądz Wiesław Niewęgłowski w homilii wygłoszonej nad trumną księdza Jana Twardowskiego zaliczył go do współczesnych polskich proroków - obok Jana Pawła II, kardynała Wyszyńskiego i księdza Jerzego Popiełuszki. "On był współczesnym prorokiem, którego Pan Bóg skierował do ludzi wierzących, poszukujących i wątpiących" - powiedział ksiądz Wiesław Niewęgłowski. Duszpasterz środowisk twórczych zaznaczył, że ks. Jan "nie był intelektualistą, ale był mędrcem i z tej swojej mądrości, która wynikała z głębokich przemyśleń, rodziła się jego poezja, jego widzenie świata".
Ks. Niewęgłowski podkreślił, że ksiądz Jan oswajał nas z wiecznością i zapraszał do zatrzymania się w świecie, do kontemplacji. Pisał, że trzeba się spieszyć tylko w jednej sprawie, aby kochać. Ks. Niewęgłowski podkreślił dobro, prostotę i optymizm księdza Twardowskiego
Po mszy w Kościele Wizytek rozpoczął się wieczór poezji księdza Twardowskiego. Brali w nim udział artyści scen warszawskich oraz zespoły młodzieżowe i dziecięce. Potem rozpoczęło się czuwanie modlitewne, które trwało całą noc. Rano, dnia 3 lutego księdza Twardowskiego pożegnał kościół sióstr Wizytek mszą świętą, koncelebrowaną przez księży ze szkół noszących imię księdza Twardowskiego. Uczniowie szkół, którym patronuje ksiądz Twardowski (jest ich w Polsce ponad 30) deklarowali, że będą wierni Jego przesłaniu i podkreślali, że Jego wiersze dobrze prowadzą człowieka przez życie.
Następnie trumna z ciałem księdza Twardowskiego została w procesji przeniesiona do Bazyliki Św. Krzyża, gdzie została odprawiona msza pogrzebowa. Przewodniczył jej Prymas Polski, a koncelebrowało ją kilku biskupów i kilkudziesięciu księży, między innymi nuncjusz apostolski abp Józef Kowalczyk, biskup warszawsko-praski abp Sławoj Leszek Głódź, biskup polowy WP Tadeusz Płoski i warszawscy biskupi pomocniczy. List kondolencyjny przysłał metropolita krakowski abp Stanisław Dziwisz.
  Homilię wygłosił arcybiskup Józef Życiński. Mówił, że ksiądz Jan w sercu Warszawy miał swoją duchową pustynię i tutaj spotykał rzesze, tutaj uczył ascezy, w której łagodność wobec innych łączył z wymaganiami wobec siebie. O 6 rano w pustym kościele siadał do konfesjonału, a o godzinie 15 klękał przed tabernakulum, aby godzinę śmierci Chrystusa przeżyć w modlitewnej więzi. "Owocowało to postawą jego optymizmu, naturalnej dobroci i filozoficznego poczucia humoru" - tak zmarłego poetę wspominał abp Józef Życiński. Podkreślał zarazem, że "starał się on ukazywać w swojej posłudze, w swoim stylu, to co najpiękniejsze w Ewangelii. Podziwiamy jego prostotę i jego głębię, a równocześnie był człowiekiem głębokiej modlitwy. (...) W jego stylu życia było wiele z duchowości św. Jana Chrzciciela. Potrafił znikać, jak ewangeliczny prorok Adwentu, po to, aby Chrystusa było widać pełniej i wyraźniej. Zniknął i wymknął się naszym oczom. Niech w niebieskiej ojczyźnie docenią poetów proporcjonalnie do tego, jak my cenimy Twe wiersze. Odchodząc pozostań z nami, Janie, gdy trzeba iść dalej. Pozostań z nami na zawsze. Na zawsze" - zakończył abp Życiński.
Po Mszy ciało księdza-poety przewieziono do świątyni Opatrzności Bożej na Polach Wilanowskich, gdzie złożono je w specjalnym sarkofagu w krypcie zasłużonych w dolnym kościele. Podziemia świątyni wypełnione były po brzegi. Krypta, w której złożono trumnę, znajduje się obok symbolicznego grobu Ojca Świętego Jana Pawła II.
Trudno jest mówić o odejściu Księdza Jana tak jak on sam o tym mówił. Nigdy nie bał się śmierci. Powtarzał, że życie doczesne jest tylko etapem, po którym zaczyna się coś nowego. Wyrazem tego są słowa Księdza Jana od Biedronki wyryte na jego nagrobku, pełne zrozumienia, a także nadziei, z której my powinniśmy czerpać jak najwięcej:
„ Można odejść na zawsze, by stale być blisko…”
Michał  Bednarczyk