AMF Fundacja Nasza Droga

Rok 2018-2019
fundacyjny rok dotykania Wszechświata

Kamienie milowe naszej drogi...

Mówią Stypendyści

Jestem tylko wędrowcem i tylko człowiekiem. Jestem aż młodym człowiekiem, a moje życie to rozpoczynająca się wędrówka. Podczas niej potrzebuję drogowskazów, by świadomie dążyć do celu – nie chcę tracić czasu na pozbawione sensu włóczęgostwo. Przemyślana wędrówka pomoże mi zdobyć doświadczenie, jak każda podróż – będzie kształcić i motywować do nauki. Chcę się rozwijać, budować moją duchowość na solidnych fundamentach. Pomaga mi w tym odwoływanie się do Autorytetów, Mistrzów – których tak wielu już wędrowało przede mną. Wiem, że istnieją ścieżki wytarte, przetarte, ale też szlaki zupełnie niepoznanie. Gdzieś wśród nich jest także droga przeznaczona właśnie mi. Wiernie pochylam zamyślone czoło i ... idę
J.

Satysfakcjonuje mnie to, że jestem stypendystką tej Fundacji, nie jest w niej dla mnie ważna strona materialna. Ważniejsze są dla mnie spotkania. Wtedy mogę poczuć, że jestem komuś potrzebna. Nasze zebrania są bardzo integracyjne, każdy może się zaangażować. Osobiście podczas tych spotkań mam szansę odpocząć od swoich problemów, szkoły, domu...
A.R.

My, młodzi ludzie, jesteśmy często zagubieni. Nie umiemy się odnaleźć w dzisiejszym świecie, dlatego skupiamy się na rze czach, które tak naprawdę są mało ważne – ale dramat jest w tym, że nie ma u nas wokół ludzi, którzy pokazaliby nam to, co powinno się liczyć, na co spożytkować naszą energię. Na swoim przykładzie mówię, że człowiek, który przychodzi pierwszy raz na rozmowę kwalifikacyjną, później na spotkania do Infocentrum myśli, że to będzie tylko pomoc finansowa, czy różnego rodzaju wycieczki. Ale Fundacja i jej idea daje dużo więcej... Poznajemy nowych, ciekawych ludzi i uczymy się od nich, że w życiu nie są najważniejsze pieniądze, bycie na szczycie, ale pomoc innym ludziom, szacunek, chęć wykazania się i udowodnienia, że nie jesteśmy stworzeni po to, by tylko brać, ale przede wszystkim dawać i być z tego powodu naprawdę szczęśliwym. Dziękuję za to! Chcę na każdym kroku myśleć o innych, pomagać im w miarę możliwości, bo największa radość jest wtedy, kiedy widzisz uśmiech innej osoby!
H.M.

Najważniejsi wydają mi się ludzie, którzy tworzą Fundację. Założyciele, Współpracownicy, Darczyńcy i oczywiście sami stypendyści. Stanowią krąg osób, które zawsze i wszędzie przychodzą z pomocą i radą. Dają i nie oczekują niczego w zamian, no… może prócz tego, żebym ja też przekazywała to, co otrzymałam. To naprawdę niesamowite uczucie znajdować się wśród tak dobrych i bezinteresownych osób. Dzięki nim czuję potrzebę stania się lepszym człowiekiem i rozwijania własnych umiejętności. Fundacja „Nasza Droga” budzi dobro, które zawarte jest w każdym z nas i wskazuje drogę, którą powinniśmy dążyć. Mam nadzieję, że te kilka lat to zaledwie początek naszej wspólnej podróży i czekam na jej kontynuację.

Moje spotkanie z Fundacją zaczęło się 5 lat temu, bo taki czas jestem w fundacyjnej rodzinie. Ten czas szybko zleciał, ale to był czas bogaty w głębokie doświadczenia, przeżycia, niezatarte wspomnienia... W tym samym czasie dużo się działo w moim życiu, dzięki Fundacji przetrwałam ciężkie dla mnie chwile. To dzięki temu, czego się nauczyłam i co zdobyłam w Fundacji, to owocuje do dnia dzisiejszego. Fundacja to mnóstwo wyjazdów, cudownych spotkań, poznanie nowych ludzi, a przede wszystkim pokazanie sensu duchowego, jaki ma znaczenie w naszym życiu. To była piękna droga, mam nadzieję, że się nie skończy.
K.

Wszelkie moje wspomnienia dotyczące Fundacji są pozytywne. Dobrze czułam się na spotkaniach, wyjazdach, wycieczkach. Teraz, gdy już jestem absolwentką, widzę jeszcze wyraźniej korzyści, jakie mi dał ten czas. Spotkania ze znanymi ludźmi, uczestniczenie w imprezach kulturalnych, pielgrzymka – gdyby nie Fundacja, nie byłoby mi dane przeżyć takich chwil. Jestem dzięki nim bogatsza w doświadczenia i często przydaje mi się to w moim „prawie” dorosłym życiu. To, co wyniosłam z Fundacji to przede wszystkim idea bezinteresownego dawania. Otrzymując tyle dobra od innych nie można nie przekazywać go dalej. Hasło „Daję abyś i Ty dawał” naprawdę działa.Bardzo istotne jest to, że Fundacja daje coś, co trudno czasem samemu znaleźć – autorytety. Osoby, którym poświęcane są kolejne lata są starannie wybierane: Norwid, Herbert, Brandstaetter, Jan Paweł II. My, młodzi ludzie możemy wiele czerpać z ich twórczości, tylko nie zawsze sami potrafimy to zauważyć, pochylić się nad ich dziełami, naukami. W tym miejscu stoi Fundacja, dając nam szansę na znalezienie w życiu czegoś więcej niż pogoń za karierą czy wygodnym życiem. Mam nadzieję, że „Nasza Droga” będzie trwać jeszcze długo zapraszając na swoje ścieżki nowych wędrowców.
E.M.

Towarzyszę Fundacji prawie od samego początku jej istnienia. Możliwość bycia jednym ze stypendystów wiąże się tylko z pozytywnymi aspektami. Po pierwsze motywowało mnie to do nauki i zdobywania wiedzy z różnych dziedzin kultury. Oprócz tego kształcące wycieczki pozwalały mi na poznanie naszej ojczyzny oraz innych ciekawych krajów. Spotkania z mądrymi i ciekawymi ludźmi pozwalały na szersze postrzeganie świata. A także niezmiernie ważny aspekt, który towarzyszy byciu stypendystą Fundacji, to poszerzenie kręgu znajomych o ambitnych, inteligentnych i rozwijających się fajnych młodych ludzi, oraz zdobycie przyjaźni na całe życie. Cieszę się, że mogę należeć do tak znakomitego grona.
J.


W życiu są nieraz bardzo trudne sytuacje, problemy, do których rozwiązania potrzeba rozsądku oraz przemyśleń i tego również uczy Fundacja: rozsądnego myślenia i kreatywności. Pozwala na ukształtowanie swojej osobowości, uczy odpowiedzialności, ale przygotowuje również na przyszłe, samodzielne już dorosłe życie, obfite w niesprawiedliwość i pogoń za tym, co naprawdę jest nieistotne i nic nie warte. Pomaga uodpornić na zło, przekazuje pozytywne wartości. Ludzie, którzy nie są związani z Fundacją bezpośrednio nie widzą, co tak naprawdę kryje się za tymi licznymi wyjazdami, spotkaniami. Nie zdawałam sobie wcześniej ile ona kosztuje wyrzeczeń i trudu. Dopiero, gdy przyjrzałam się temu dziełu z większą uwagą, zrozumiałam, że jest ona stworzona po to, aby pomagać tym, którzy tej pomocy oczekują i potrzebują.
KJ


Fundacja daje mi tak dużo. Poznałam tylu ciekawych ludzi, od których mogę czerpać wiedzę i mądrość. Wielu z nich nauczyło mnie zupełnie innego patrzenia na świat, na innych ludzi i na samą siebie. Do niedawna myślałam, że ,,wielki człowiek’’ to taki, który jest ,,wielki’’ od początku, lub urodził się pod szczęśliwą gwiazdą. Teraz już wiem, że aby być ,,wielkim człowiekiem’’ to najpierw trze ba być ,,małym’’. I co najważniejsze, każdy ma szansę być ,,wielkim’’. Ogromną wartość ma to dla mnie. Zrozumiałam to wszystko, dzięki przybliżaniu i zgłębianiu wiedzy na temat poetów i wybitnych osobowości, podczas spotkań. Fundacja dała mi także przyjaciół i wsparcie, bez którego tak trudno.

AG

Pamiętam doskonale coroczne spływy kajakowe, obozy narciarskie. Rozwijanie kultury fizycznej, bo sport kształtuje charakter, uczy wytrwałości i pokory. Jest bardzo ważny, więc tego elementu w Fundacji nie mogło zabraknąć, nie zabrakło. Świetne były również warsztaty o sztuce mediacji i rozwiązywania sporów nauczyły mnie nie tylko jak tworzyć mniej problemów z pojedynczej różnicy zdań, ale również łatwiej teraz mi dojść do sedna problemu, gdy taki się pojawia.
M.S.

Nasze fundacyjne wyjazdy i podróże to coś więcej niż tylko dobra zabawa
i kolejna okazja, żeby spotkać się we wspólnym gronie. Podczas tych spotkań pojawiają się różnego rodzaju wyzwania, które wymagają pracy i wysiłku. Nie tak ławo bowiem zrozumieć poezję C.K. Norwida lub Z. Herberta, naśladować Ojca Świętego, czy też ogarnąć „potęgę umysłu” Leonardo da Vinci. Na szczęście nie pozostajemy z tymi wyzwaniami sami. Na naszej drodze do celu, niczym żółte strzałki wskazujące szlak do Santiago, pojawiają się ludzie gotowi poświęcić wiele czasu i energii, aby nasze zmagania stały się łatwiejsze. Wszystko to daje niezwykły efekt – ogromną satysfakcję ze zrozumienia tego, co na początku wydawało się tak trudne. Jest jeszcze jedna ważna rzecz, właściwie jest ona nawet ważniejsza niż sama satysfakcja. Wszystko, co robimy w Fundacji ma swój sens. W czasach, kiedy świat pędzi tak szybko do przodu i oferuje tylko to, co jest proste i łatwe, my możemy poznać rzeczy naprawdę wartościowe. Mamy szansę dostrzegać i rozumieć to, co jest ważne, przede wszystkim drugiego człowieka, często chorego lub samotnego. Kontakt z Fundacją wyrabia w nas przekonanie, że nie można pozostawać egoistą i ignorantem. Trzeba otworzyć się na ludzi i na świat oraz dawać z siebie to, co najlepsze. Nie zawsze łatwo to zrozumieć, ale dzięki Fundacji sztuka ta się udaje.

E.A.

Fundacja sama w sobie niosła i niesie piękną ideę dzielenia się z innymi, nie tylko tym, co się posiada, ale także tym, co człowiek wie. Sposób pracy w Fundacji (bo bycie jej członkiem to nie tylko pobieranie pieniędzy jako stypendysta, ale także intensywna praca na rzecz wspólnoty i nad samym sobą) i tematy spotkań dawały i dają sporo do myślenia. Pojawiają się refleksje nie tylko natury religijnej, etycznej czy egzystencjalnej. Pojawia się myśl, że nie jest się samym w tym ogromnym świecie. Że są jeszcze ludzie, którzy chcą poświęcić swój wolny czas i uwagę po to by pomóc, by poradzić. Według mnie pomoc materialna jest tylko jedyną korzyścią, którą można zmierzyć, ale za to też jedną z tych, która najmniej się liczy… Najbardziej cenioną przeze mnie formą pomocy, którą otrzymuję od Fundacji jest świadomość, że nie jestem sam, że mogę liczyć na wsparcie w trudnych chwilach, że jest ktoś, kto pomoże obrać mi właściwą ścieżkę w życiu i podążać nią. Ta pomoc jest szczególnie cenna, gdy sytuacja w domu jest trudna, gdy brakuje jednego z rodziców, a drugi ma tak wiele spraw, że nie ma czasu pokierować dziecka w życiu, tak by później nie czuło się ono kimś o zmarnowanym potencjale...[-]
M.S.

powrót